Klik
< https://www.youtube.com/watch?v=5kqxe0zdBJ0 >
________________________________
"Są tacy, którzy uciekają od cierpienia miłości.
Kochali,
zawiedli się
i nie chcą już nikogo kochać,
nikomu służyć,
nikomu pomagać."
Alice POV:
Właśnie skończyłam lekcje i razem z Taylor udałyśmy się do naszej ulubionej kawiarni. Zaraz po wejściu powitał nas piękny zapach kawy i świeżo upieczonych rogalików. Zamówiłyśmy to co zwykle czyli latte i szarlotkę.
- To co kochana dzisiaj piąteczek idziemy na imprezkę. - z entuzjazmem powiedziała Taylor.
- Jasne, jak zawsze. - Odpowiedziałam jej równie zadowolona. Uwielbiałam się zabawić, dlatego zawsze cieszyłam się ze zbliżającego się piątku.
- Słuchaj Al, strasznie cię przepraszam ale muszę już lecieć.
- Jasne Pa :). Ja jeszcze chwilę zostanę. Po jakichś piętnastu minutach postanowiłam wrócić do domu i przygotować się na imprezę, ponieważ dochodziła już 17 a o 19:30 miała po mnie przyjechać Tay. Do domu doszłam po 20 minutach, od razu ruszyłam na poszukiwania mojej granatowej obcisłej sukienki do połowy uda, czarnych szpilek ( miałam 165 cm wzrostu więc mogłam sobie na nie pozwolić).
Po naszykowaniu sobie ubrania postanowiłam wziąć kąpiel, nalałam sobie mojego ulubionego płynu do kąpieli o zapachu truskawki i umyłam włosy moim arbuzowym szamponem. Po godzinie wyszłam z toalety i założyłam wcześniej naszykowane ubranie, włosy postanowiłam zostawić rozpuszczone więc lekko je pofalowałam. Kiedy wybiła równa 19:30 byłam już gotowa wyszłam przed dom a Taylor już na mnie czekała.
- Hej kochanie. - powiedziałam i pocałowałam ja w policzek.
- Hej . - Uśmiechnęla się do mnie,
- Świetnie wyglądasz :)).
- Dziękuję, ty też.
Po 15 minutach byłyśmy już pod klubem. Zapowiadała się świetna impreza szkoda tylko, że w tedy jeszcze nie wiedziałam, że całokowicie zmieni ona moje życie...
Czytasz = Komentujesz
Każdy komentarz daje mi motywację do dalszego pisania
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz